Ukraińcy zatrudnieni na Pomorzu pracują m Ukraińcy zatrudnieni na Pomorzu pracują m

Ukraińcy zatrudnieni na Pomorzu pracują m.in. jako spawacze. To często ludzie po 40 roku życia (© archiwum NM)

Zniesienie wiz dla Ukraińców może oznaczać to, że zaczną oni szukać pracy w innych krajach Unii. Czy czas pożegnać się z robotnikami z Ukrainy?

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przegłosował zniesienie wiz krótkoterminowych dla obywateli Ukrainy, co równa się temu, że mieszkańcy tego państwa będą mogli swobodnie wjeżdżać do krajów Unii Europejskiej (z małymi wyjątkami). Czy Ukraińcy wyjadą z Polski w poszukiwaniu lepszych ofert pracy za granicą?

60 tysięcy - tylu Ukraińców, według oficjalnych danych, jest zatrudnionych w naszym województwie. To głównie spawacze, monterzy instalacji elektrycznych i przemysłowych, a jeżeli chodzi o kobiety - opiekunki osób starszych. W całym kraju pracuje ok 1,5 mln Ukraińców.


Zniesienie wiz dla Ukraińców ma obejmować wyjazdy turystyczne, w celach rodzinnych czy biznesowych. Ukraińcy będą mogli wjechać do UE na 90 dni w każdym 180-dniowym przedziale czasowym.

Cezary Maciołek z Grupy Progres zajmującej się sprowadzeniem pracowników z Ukrainy i kompleksowej legalizacji ich zatrudnienia komentuje:
- PE dał jasny sygnał, że w krajach Unii mamy do czynienia z poważnym kryzysem demograficznym i że po prostu brakuje rąk do pracy. Tylko w Niemczech w 2030 roku będzie brakowało 10 mln pracowników. To, co teraz ogłasza PE jest pewnego rodzaju przygotowaniem do tego, jak zapełnić luki kadrowe.
Maciołek podkreśla, że wskutek ostatnich decyzji na wyjazdy zagraniczne skuszą się głównie osoby młode.
- One będą mogły spokojnie wyjeżdżać do Niemiec, do krajów Beneluksu i tam np. pracować przez okres trzech miesięcy. To nie będzie dla nich proste zadanie, będą musiały udokumentować cel pobytu, a także środki na pobyt i na powrót, ale pewnie będą korzystać z tej możliwości - mówi. Jednak w liberalizacji przepisów wizowych nie widzi on, przynajmniej na razie, większego zagrożenia dla naszych przedsiębiorstw.

W podobnym tonie wypowiada się Adam Kubica, właściciel firmy Europrofit zatrudniającej m.in. Ukraińców: - Nic się nie zmieni, bo każdy Ukrainiec pracujący w Polsce musi mieć pozwolenie na pracę. Aby pracować w innych krajach UE, i tak potrzebne będą specjalne pozwolenia. Dla nas to niewielka różnica, jestem spokojny. Być może skuszą się ci, którzy będą chcieli zatrudnić się na czarno - np. przy zbiorze truskawek czy wykopkach. Ale ja, w przemyśle okrętowym, nie boję się o masową rezygnację Ukraińców z pracy.

- Sądzę, że ta regulacja nie zakłóci rynku, bo Ukraińcom zdecydowanie bliżej do nas, także pod względem kulturowym - mówi z kolei Zdzisław Bahyrycz z gdyńskiej stoczni Crist. - Wietnamczycy czy Hindusi są bardziej mobilni i zdecydowanie szybciej się przemieszczają po różnych krajach Unii, a Ukraińcy pozostają u nas. Podejrzewam, że jest im tu łatwiej. Do nas przyjeżdżają ludzie trochę starsi, nie dwudziestoparoletni. To ludzie, którzy mają doświadczenie życiowe i dobre kwalifikacje. Czy zostaną - czas pokaże.

Obaw, co do tego, że Ukraińcy wyjadą szukać pracy gdzie indziej nie kryje za to Zbigniew Canowiecki, szef Pracodawców Pomorza skupiających pracodawców naszego województwa.
- Cieszymy się, że Ukraińcy otrzymali status obywateli, którzy będą mogli swobodnie przemieszczać się po Europie, ale z drugiej - martwimy się, że odpłyną pracownicy zarabiający i pracujący w naszych firmach i przejdą np. do zakładów niemieckich czy francuskich - mówi. I zauważa, że są to ludzie równie zdolni jak Polacy, równie szybko nauczą się języków obcych i dostaną pracę - co tu ukrywać - za zupełnie inne pieniądze. - Jeżeli u nas dany pracownik zarobi tysiąc dolarów, to, jeżeli jest dobrym specjalistą, w krajach tzw. starej Unii zarobi kilkukrotnie więcej. To jest przyczyna, dla której Ukraińcy mogą wyjechać z naszego kraju.

Jeśli nie Ukrainiec...?
Jak zauważa Cezary Maciołek z Grupy Progres, rodzimi pracodawcy coraz częściej obok Ukraińców interesują się pracownikami z innych części świata.

- Pytają zwłaszcza o mieszkańców Mołdawii i Białorusi - mówi Maciołek.- Są też zainteresowani pracownikami z Dalekiego Wschodu - Nepalu, Indonezji, Bangladeszu - przede wszystkim w kontekście prac typu tapicerstwo czy krawiectwo. W tym wypadku jednak wszystko jest odroczone w czasie, ponieważ nierealne jest ściągnięcie takich pracowników w szybkim tempie .




Urząd miasta

Komentarze (10)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

ariel (gość)

Nie wszystkie firmy oszczędzają na pracownikach. Pracuję w FastTony i nie muszę się martwić że nie starczy kasy do pierwszego. Do tego mam możliwość stałego podnoszenia kwalifikacji i gwarancję stabilności zatrudnienia. Cały zespół doskonale się rozumie i stanowi zgrany team.

dobrazmiana (gość)

Jak to nie ma pracowników. Caly PIS czeka na prace od Jaroslawa I Msciwoja , przecież te nieroby, złodzieje, pierwszy sort, sa swietnie wyksztalceni z Misiewiczem na czele. Wlasnie tych nierobów którzy dostali intratne prace od swoich Pisowskich poplecznikow, zatrudnić niech pracują za 800 zl. Przestanie im się chcieć wyzywac ciężko pracujących Polakow od gestapowcow , komunistow , k......wy itd.

Gnaj i bij Banderowca z Ukrainy! (gość)

Gnać brudasów z Ukrainy do Niemczech. Lepszy chleb ze smalcem niż ukraiński wrzód na doooopie w swoim kraju. Wyjeżdżają od nas do Niemczech i bardzo dobrze do UK ich nie wpuszczą bo nie chcą analfabetów z postradzieckiego kraju. Ci co są w Polsce to plebs i trzeci sort ukraiński po podstawówce radzieckiej do zabierdalania za 6zł na godzinę.

xyz59 (gość)

- Złożyłam sześć poprawek do budżetu państwa na ważne dla naszego regionu inwestycje. Niestety, wszystkie zostały odrzucone przez PiS na posiedzeniu Komisji Finansów. Nawet posłowie PiS z naszego okręgu opiniowali je negatywnie, choć obiecywali wspierać najważniejsze inwestycje regionu - żali się pomorska posłanka PO Małgorzata Chmiel. - Nam, opozycji, odebrano nawet możliwość obrony własnych poprawek do budżetu i zadawania pytań.

Inwestycje, o których dofinansowanie z budżetu centralnego zabiega Chmiel, to: budowa Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta, budowa trasy Nowa Kielnieńska - Nowa Spacerowa - Zielony Bulwar - Tunel pod Pachołkiem, drugi etap budowy mostu w Sobieszewie, budowa obwodnicy Starogardu Gdańskiego, trasa S6 - odcinek od Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta do Koszalina oraz przebudowa zabytkowego mostu w Tczewie przez Wisłę - II etap.

heheszki... (gość) (gość)

Spotykają się dwaj właściciele firm:
- Słuchaj, ty swoim pracownikom płacisz jeszcze pensje?
- Nie.
- Ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
- No tak.
- U mnie tak samo. A może by tak pobierać opłaty za wejście?

gość (gość)

A najlepiej by było żeby pracownicy jeszcze dopłacali pracodawcom za to że dają miejsce pracy

malborczyk (gość)

wystarczy by pracodawca dał większą pensje i nie odpędzi się od chętnych a tak mają jak robią nikt nie chce pracować za najniższą krajową bo ona na życie nie starcza woli wyjechać za granicę gdzie za taką samą prace stać go na godne życie

I czego wyleniała kurffo, minusujesz? (gość)

Taka jest prawda! Wiem że niewygodna ale prawda!
Po nas, choćby potop...

To jest nie do pomyśenia aby własne państwo, kolejne (nie)rządy (gość)

Zmuszały Polki o Polaków na tułaczkę po Europie za pracą a na ich miejsce (bez mrugnięcia okiem), przyzwala na pracę w Polsce, na czarno, ukraińcom.
Oni transferują pieniądze na Ukrainę a wydają tyle ile muszą (800 złotych, kwartalnie) tak pisali na jednym z portali informacyjnych, wiadomość do sprawdzenia.
Taka postawa zemści się najszybciej na "pracodawcach", później na Polakach a ci którzy mogliby wrócić z tułaczki, mają to głęboko w doupie, tak samo jak Polska ich.